Podejście transdiagnostyczne powstało jako odpowiedź na problem sztywnych kategorii diagnostycznych.
Zauważono, że wiele zaburzeń ma wspólne mechanizmy i że te mechanizmy decydują o przebiegu trudności
bardziej niż sama nazwa diagnozy. Kierunek ten rozwija się od lat 90., głównie dzięki pracom Davida Barlowa
i późniejszym inicjatywom badawczym, które zaczęły analizować procesy, a nie listy objawów.
Podstawowe założenia
Podejście transdiagnostyczne zakłada, że:
- różne zaburzenia wyrastają z podobnych wzorców reagowania,
- te wzorce dotyczą emocji, uwagi, sposobu myślenia i regulowania pobudzenia,
- diagnoza powinna opierać się na tym, jak działa dana osoba, a nie tylko na tym, jakie ma objawy,
- terapia jest skuteczniejsza, gdy pracuje na procesach, które podtrzymują trudności.
Najważniejsze procesy – wspólne elementy zaburzeń
Badania pokazują, że wiele zaburzeń psychicznych składa się z kilku powtarzających się procesów.
Są to elementy, które współtworzą i podtrzymują różne objawy, niezależnie od tego, czy mówimy o lęku,
depresji, zaburzeniach odżywiania czy innych trudnościach. Te procesy działają jednocześnie i wzajemnie się napędzają.
Najczęściej opisuje się:
-
Wysoka podatność na silne emocje – szybkie uruchamianie lęku, smutku, złości lub wstydu
oraz trudność w wygaszaniu tych reakcji. -
Utrwalone unikanie – stała skłonność do omijania sytuacji, uczuć lub myśli, które wywołują napięcie.
Przynosi ulgę na chwilę, lecz z czasem wzmacnia objawy. -
Trudności w regulowaniu emocji i pobudzenia – kłopot z obniżaniem napięcia, odzyskiwaniem równowagi
oraz utrzymaniem stabilnego poziomu pobudzenia układu nerwowego. -
Nadmierne skupienie na zagrożeniach – uwaga łatwo zatrzymuje się na sygnałach trudności:
na objawach z ciała, negatywnych myślach, przewidywaniach zagrożeń. -
Ruminacje (powtarzające się, jałowe analizowanie problemów) – uporczywe wracanie do tych samych myśli,
scenariuszy i ocen, które nie prowadzą do rozwiązania, a podnoszą napięcie. -
Awersyjne uczenie się – szybkie zapamiętywanie skojarzeń lękowych oraz powolne wygaszanie tych skojarzeń
nawet wtedy, gdy realne zagrożenie już nie występuje.
Konsekwencje dla myślenia klinicznego i praktyki terapeutycznej
Podejście transdiagnostyczne zmienia sposób patrzenia na zaburzenia. Zamiast traktować diagnozy jako odrębne byty,
pozwala widzieć je jako zestawy podobnych procesów działających w różnych konfiguracjach.
Daje to kilka praktycznych korzyści:
– Dokładniejsze rozumienie pacjenta
Terapeuta nie musi dopasowywać osoby do jednej etykiety. Patrzy na to, jak działają jej emocje, zachowania i uwaga.
Dzięki temu ocena jest bardziej szczegółowa i bliższa codziennemu funkcjonowaniu.
– Planowanie terapii na podstawie mechanizmów, a nie objawów
Zamiast wielu protokołów dla wielu diagnoz powstaje jeden zestaw narzędzi służący do pracy z procesami.
Najczęściej dotyczy to ekspozycji, regulacji emocji, pracy nad elastycznością poznawczą i uczenia nowych reakcji
na sygnały z ciała.
– Spójność między diagnozą a interwencją
W klasycznym podejściu diagnoza nie zawsze mówi, co robić w terapii.
W podejściu transdiagnostycznym związek jest bezpośredni: to procesy identyfikowane na początku stają się celem pracy.
– Możliwość pracy z osobami z wieloma objawami
Wspólne procesy ułatwiają ocenę problemów, które nie mieszczą się w jednej kategorii,
oraz planowanie terapii u pacjentów złożonych, z wieloma współwystępującymi trudnościami.
– Większa elastyczność terapeuty
Zamiast skupiać się na sztywnych protokołach, terapeuta pracuje na obserwowalnych reakcjach pacjenta
i może zmieniać interwencję zależnie od aktualnego procesu, który się uruchamia.
Podejście transdiagnostyczne upraszcza rozumienie zaburzeń, lecz jednocześnie je pogłębia.
Pokazuje, że kluczem nie są granice między diagnozami, tylko wspólne mechanizmy, które można zmieniać w terapii.
Dzięki temu staje się użytecznym narzędziem w codziennej praktyce klinicznej.
